numer 27 - maj-czerwiec 2005
PRZYBYŁ BÓG, PAN SATHYA SAI BABA
rozdział 2, po kliknięciu - rozdział 1
Patrick Gallivan
Nic nie mogło przygotować mieszkańców maleńkiego Puttaparthi do tego, co nadchodziło. Następne 50 lat przyniosło wiosce wspaniały rozwój materialny oraz prawdziwą eksplozję duchowości.
Był to początek misji Bhagawana Śri Sathya Sai Baby.
Misji, jaka nie miała sobie równej w całej historii ludzkości. Można ją tylko przyrównać do wydarzeń na środkowym wschodzie 2000 lat temu. Zainicjował je Jezus, młody człowiek, który głosił uniwersalne prawdy. Zarówno Jezus jak i Bhagawan urodzili się w skromnych rodzinach i w cichych wioskach. Obecnie, dzięki książkom i generalnie mediom, Sai Baba jest znany na całym świecie. Ale o misji Jezusa, trwającej zaledwie trzy lata, słyszano jedynie w krajach leżących na wschodnim wybrzeżu Morza Śródziemnego. Jednak obaj nauczali tych samych zasad: pokoju, miłości i jedności; potrzebę wielbienia Boga, kochania bliźniego jak siebie samego, równości wszystkich religii. Przypominali, że ludzie są dziećmi Stwórcy. To niektóre z nauk wspólne dla tych Awatarów.
Po 6 latach stary mandir przestał spełniać swoją rolę, gdyż nie mógł pomieścić przybywających zewsząd wyznawców. Zatem na skraju wioski postawiono nowy. Sathya Sai Baba uroczyście go otworzył i nazwał Świątynią Najwyższego Spokoju[1]! Przyciągała ona ku sobie jak magnes przedstawicieli wszystkich narodowości i religii. Sława Baby przekroczyła granice kraju i Półwyspu Indyjskiego. Jego nauki poruszyły struny w sercach poszukiwaczy prawdy, a cuda, materializacje i uzdrowienia, przyciągnęły uwagę ciekawskich. Tym ostatnim Sathya Sai Baba radził: „Przychodźcie, testujcie, badajcie, smakujcie, doświadczajcie”. Pan uczy nas, że jesteśmy boscy i tylko musimy się o tym przekonać. Taki jest nasz cel. Osiągamy go dzięki szlachetnemu postępowaniu i bezinteresownej służbie, czystej miłości i szacunkowi do wszelkich form istnienia. Pan zachęca nas do praktykowania zasad, tworzących fundament największych religii: PRAWDY, WŁAŚCIWEGO POSTĘPOWANIA, POKOJU, MIŁOŚCI i NIEKRZYWDZENIA. Są to wartości ludzkie, których musimy przestrzegać w codziennym życiu, dając przykład innym. Sathya Sai Baba oświadczył, że nie przybył tworzyć nowego wyznania czy kultu. Nie chce nas także nawracać. Tym, których zainspirował swoimi naukami, powtarza, aby „wielbili Boga, którego znają”. „Pozwólcie istnieć i rozkwitać różnym wiarom. Niechaj ludzie śpiewają pieśni na chwałę Pana we wszystkich językach, do melodii, które są im bliskie. Oto ideał. Szanujcie i ceńcie różnice, dopóki nie gaszą one płomienia jedności. Jeśli wszyscy będziecie postępowali zgodnie z naukami głoszonymi przez założycieli religii, jeśli pozbędziecie się chciwości i nienawiści, to świat stanie się dla was spokojnym i szczęśliwym domem”. Dodaje, że „wszystkie religie odzwierciedlają tę samą prawdę”.
Baba, rozpoczynając Swoją Misję, powiedział, że pierwsze 15 lat Jego życia było wypełnione zabawami. Natomiast kolejne 16 lat będzie jaśniało cudami. Potem poświęci się upadeśy, głoszeniu wiedzy duchowej. Trudno powiedzieć, by dwa pierwsze elementy tych etapów nie były obecne w trzecim.[2]
To połączenie radości i cudów doskonale ilustruje zdarzenie, które miało miejsce podczas podróży do Urawakondy. Baba i Jego wyznawcy jechali furmankami ciągniętymi przez woły. Czasami Bhagawan wędrował samotnie przez góry i doliny, planując nowe żarty i zabawy. Jeszcze teraz z humorem wspomina tamte chwile. Była noc. Zatopieni w poświacie księżyca, Pan i Jego młodzi towarzysze szli z tyłu. Nagle Baba, przez nikogo niezauważony, oddalił się od grupy i pobiegł do przodu. Pojawił się przy pierwszej furmance, przyjmując postać zapłakanej szesnastolatki z obolałymi nogami, proszącej o podwiezienie. Szła odwiedzić chorego męża w szpitalu w Dharmawaram. Kobiety zlitowały się i ustąpiły jej miejsca. Po przebyciu mili zauważono nieobecność Baby, zatrzymano konwój i rozpoczęto poszukiwania. Znaleziono Go wędrującego drogą przed wozami. Pewien starzec odważył się upomnieć Pana za brak rozwagi w nieznanym, zatopionym w ciemnościach terenie! Podjęto podróż i wtedy odkryto, że zniknęła „dziewczyna”. Co się z „nią” stało? Może chciała znaleźć się szybciej u boku męża i poszła dalej, kiedy wozy stanęły? Kilku młodzieńców pobiegło za nią, ale choć przebyli dwie mile, nie spotkali nikogo. Wierząc, że Baba wie wszystko o wszystkich, zwrócili się do Niego. Nie przypuszczali, że „dziewczyna” stoi przed nimi, ukryta pod postacią wielkiego aktora, Sai Baby.
Doprawdy, najdawniejsi wyznawcy byli prawdziwie błogosławieni. Oglądali wspaniałe cuda. Zdumieni, nieustannie opisują te, które mieli przywilej oglądać jako pierwsze: zmaterializowane złote posążki na brzegu Ćitrawati, wyścig na pobliskie wzniesienie, kiedy to Baba znalazł się na jego wierzchołku, zanim oni zdążyli wystartować! Lub, gdy siedzieli na plaży i patrzyli w górę na ogromną postać Szirdi Sai Baby, jaśniejącą tajemniczym światłem. Kilku z nich widziało twarz Bhagawana na tarczy księżyca, inni dostrzegli jak w jego srebrną powierzchnię wbija się wielka kula ognia, zmuszając ich do zamknięcia oczu. Niektórzy z wrażenia stracili przytomność.

Dr Frank Baranowski
Od chwili narodzin Sai Babę otaczało boskie światło, skupione wokół głowy. Było podobne do promieni, jakimi artyści otaczają Jezusa i świętych. Niektórzy ludzie na darszanie potrafili dostrzec jego barwy. Dr Frank Baranowski[3] z Uniwersytetu w Arizonie zajmował się polem biomagnetycznym i studiował zjawisko aury.
Wygłosił na ten temat około 9000 wykładów na całym świecie. Swoje wystąpienia ilustrował fotografiami kirlianowskimi, rejestrującymi promieniowanie istot żywych i nieożywionych. Uważał, że kolory sugerują istnienie pięciu rodzajów aury: fizycznej, psychicznej, moralnej, duchowej i intelektualnej. Są pochodną naszych stanów emocjonalnych.
