Kółko studyjne Radia Sai
część 1
Sai Ram, drodzy czytelnicy!

Witamy
w nowym cyklu „Kółko studyjne Radia Sai”. Ponad 40 lat temu, w 1968 r., Swami,
zwracając się do delegatów Pierwszej Konferencji Światowej Organizacji
Służebnej Śri Sathya Sai, powiedział: „Wiele osób błaga Mnie o przesłanie. Cóż,
Moje życie jest Moim przesłaniem!” W tym cyklu zastanowimy się jak uczynić
nasze życie przesłaniem Bhagawana. Zaprezentujemy interesującą dyskusję
czterech absolwentów Uniwersytetu Swamiego, przeprowadzoną w Radiu Sai w sierpniu
2010 r. Trzech z nich – Amey Deshpandey, Sai Giridhar i K.M.Ganesh to nasi doktoranci.

Natomiast czwarty z nich, pan G. S. Srirangarajan, kierujący spotkaniem, przez kilka lat wykładał na Uniwersytecie Bhagawana, a obecnie pełni w nim funkcję kierownika egzaminów. Kolejny uczestnik dyskusji, Bishu Prusty, również nasz absolwent, pracuje obecnie w Radiu Sai.
Przewodniczący: Gdy zastanawiałem się nad tematem do naszej dyskusji, ktoś przypomniał mi o przepięknych „Chinna Kathas” – historiach i anegdotach opowiadanych przez Bhagawana. Choć krótkie, niosą w sobie głębokie przesłanie! Kiedy o nich rozmyślałem, najbardziej uderzyła mnie historia o małpie i dzbanie. Swami mówi, że w dawnych czasach łapano małpy umieszczając w lesie naczynia z wąskimi szyjkami, pełne orzechów. Czy odgadujecie, na czym to polegało? Małpa wkładała łapę do dzbana i chwytała orzechy. Ponieważ szyjka była wąska, nie mogła jej wyjąć i wpadała w pułapkę. Ściskała orzechy i dawała się złapać. Być może jest to prosta historia, lecz Swami wydobywa z niej cudowne przesłania. Jeśli zastanowicie się głęboko, wyciągniecie z niej trzy wnioski. Na pierwsze miejsce wysuwa się aspekt złudzenia. Swami mówi, że małpa ulegała fałszywemu przekonaniu, że w dzbanie znajduje się coś, co ją trzyma. Niezdolna do ucieczki, stawała się ofiarą myśliwych.
Amey Deshpandey: Tak, to bardzo prawdziwe.
Przewodniczący: Małpa przez cały czas ulegała złudzeniu. A przecież sama trzymała orzechy.

Drugim aspektem opowiadania jest przywiązanie. Dlaczego małpa nie zrezygnowała z orzechów? Czy musiała mieć ich aż tyle? Gdyby zadowoliła się kilkoma, prawdopodobnie nie utknęłaby w dzbanie! A jednak nie zrobiła tego. Tak dochodzimy do trzeciego aspektu, jakim jest chciwość, a właściwie nieumiejętność jej kontrolowania. Jak mówi Swami, zapanujemy nad nią, kiedy ograniczymy swoje potrzeby.
Przedyskutujmy te trzy przesłania. Jeśli chodzi o złudzenie, to przychodzi mi na myśl historia opowiadana przez Śri Ramana Maharisziego. Mówi o tym, że jeśli pies gryzie wyschniętą kość, to krwawią mu dziąsła. Pies ma jednak wrażenie, że krew spływa z kości i cieszy się własnym kosztem! Można powiedzieć, że to szczyt iluzji! Istnieje podobna historia o piżmowcu. Swami wielokrotnie przypomina, że to delikatne zwierze biega po lesie i stara się znaleźć źródło piżma, znajdujące się w rzeczywistości w jego pępku. Co myślicie o tym aspekcie umysłu?
Amey Deshpandey: To bardzo piękne tłumaczenie. Wracam myślą do innego przykładu podanego przez Bhagawana. Wskazując na Swojego mercedesa, Bhagawan rzekł: „Jak sądzicie, czy mercedes sprawia dużo radości?” Potem zadał kolejne pytanie: „A co, jeśli zaparkujemy go w garażu sąsiada?” Cóż, w tym wypadku cała radość jaką czuliśmy na początku nagle się ulotni. Odczucie, że jakiś przedmiot daje nam szczęście jest tylko złudzeniem. Tak naprawdę radość istnieje w umysłach.
Bishu Prusty: Pamiętam jak tłumaczył mi starszy brat, że jeśli nie uświadomimy sobie, że ‘centrum naszego szczęścia’ znajduje się w nas samych, a nie w zewnętrznych osiągnięciach czy doświadczeniach, to nigdy nie będziemy szczęśliwi. Na przykład, jeśli ktoś marzy o telefonie komórkowym i z jakiegoś powodu jego pragnienie się nie spełnia, to czuje smutek, ponieważ ‘centrum jego szczęścia’ znalazło się w komórce a nie w nim. Jeśli przyjrzeć się dzisiejszej sytuacji, to ‘centrum szczęścia’ wielu ludzi, zwłaszcza młodych, rozrzucone jest w wielu miejscach, zwłaszcza w facebookach i twitterach. Całymi godzinami grają w gry video, łączą się z innymi i gromadzą wszelkiego rodzaju informacje, choć większość z nich jest trywialna. Robią to, żeby odnaleźć w ten sposób pewien rodzaj radości. Zwykle się od tego uzależniają. Niedawno przeczytałem, że rząd Korei Południowej uznał uzależnienie od internetu za poważną chorobę umysłowa. Powołał kliniki i obozy mające zmierzyć się tym problemem. Znam bardzo smutną historię o małżeństwie, które tak intensywnie grało w grę video, że zapomniało o swoim nowonarodzonym maleństwie. Dziecko zmarło! Do tego stopnia jest to poważne. Staram się wykazać, że takie rzeczy mają miejsce wtedy, gdy ‘centrum szczęścia’ znajduje się na zewnątrz. Swami zawsze powtarza, że ze świata nie czerpiemy spokoju. W rzeczywistości, spokój istnieje w środku, na zewnątrz znajdujemy zaledwie jego okruchy. Na początku zaczyna się to jak u małpy, od myśli, że orzechy (nuts) sprawią nam radość. W rezultacie dostajemy bzika (we become nuts!) (śmiech)
K.M.Ganesh: Czuję, że świat przejawiony celowo został zaprojektowany wraz ze zwodniczym czarem. Można by zapytać, dlaczego? Czy nie myślicie, że Stwórca specjalnie nadał światu niezwykły, zagadkowy charakter i naznaczył go powabem tajemnicy, aby umożliwić mu dalszy rozwój? Pan uwzględnił w boskim algorytmie[1] także pudełko decyzji. Każdy może wybrać: ulec iluzji czy bawić się iluzją? Wszyscy wybieramy pomiędzy Wyższym Ja skoncentrowanym na Bogu, a niższym ja, skoncentrowanym na świadomości ciała. Stąd bierze się tragedia umysłu. Brakuje mu dalekowzrocznej mądrości i cierpliwości, żeby badać bezgraniczną radość ukrytego w nas Boga. Brat Amey zaznaczył, że jesteśmy zbyt zajęci, żeby czerpać radość ze świata wewnętrznego. To przypomina mi przepiękną analogię podaną przez Śri Ramakrisznę Paramahamsę. Opowiedział historię o kupcu zbożowym, magazynującym ryż w wielkich workach. Żeby zabezpieczyć się przed szczurami, umieścił obok worków tace z dmuchanym ryżem. Dmuchany ryż przyciągał uwagę szczurów. Jadły go przez całą noc. Gryzonie, znajdując się obok ton prawdziwego ryżu, nawet go nie szukały! I jeśli sobie uprzytomnimy, że z jednej części ryżu otrzymuje się 14 części ryżu dmuchanego, to zrozumiemy, jak działa iluzja. Wskazuje nam, że boska radość niewypowiedzianie przewyższa wszystkie ziemskie przyjemności.
Przewodniczący: OK, Ganesh, więc twierdzisz, że szczury zajęły się ryżem dmuchanym i zostawiły w spokoju worki z ryżem. Czy naprawdę tak było?
K.M.Ganesh: Tak, ponieważ ryż dmuchany był na wierzchu.
Przewodniczący: Cóż, wynika stąd, że ludzkie istoty nie bardzo się od nich różnią! Dlaczego nasze umysły tak pracują, Giridhar? Dlaczego uganiamy się za błyskotkami, mimo że tuż obok znajduje się coś nieporównanie wartościowszego?
Sai Giridhar: Przychodzi mi na myśl ta piękna historia mówiąca o chęci zmiany lub, jak to ujął Ganesh, o potędze właściwego wyboru. Żył kiedyś człowiek, który nagle zaczął wierzyć, że jest szczurem. Oczywiście, w domu pojawiły się problemy, zwłaszcza, gdy chował się za meblami lub właził pod tapczan! Rodzina postanowiła zabrać go do psychiatry. Psychiatra uczynił piękny gest – coś, co Swami robi dla nas przez cały czas. Postawił przed nim lustro. Potem przyniósł klatkę ze szczurem. Wskazując na odbicia w lustrze, wyjaśnił mu różnicę pomiędzy człowiekiem a gryzoniem. O tym samym mówi Swami: „Przyszedłem, żeby pokazać wam, kim naprawdę jesteście. Możecie wyraźnie dostrzec we Mnie swoje własne odbicie. To, co sobie wyobrażacie na własny temat nie jest tym, czym jesteście.” Psychiatra kontynuował terapię. Mijały tygodnie, wszystko szło dobrze. Wreszcie rodzina uznała, że mężczyzna wyzwolił się z iluzji. Pewnego dnia udali się wszyscy do doktora, żeby mu podziękować. Kiedy rozmawiali, mężczyzna znów ukrył się pod stołem! Psychiatra był zaskoczony. Zapytał, co się stało. Mężczyzna odparł: „Na murze jest kot!” Lekarz przypomniał mu, że nie jest szczurem. Mężczyzna przytaknął, a potem wyjaśnił: „Wiem, że nie jestem szczurem, ale co z kotem?” Myślę, że wszystkie opowiedziane przez nas historie są do siebie podobne.
Przewodniczący: Jeśli się zastanowić, to jest w nich coś bardzo głębokiego. Zwróćcie uwagę, że nasza historia dotyczy małp, a Swami mówi, że mamy „małpie umysły”. Umysł przypomina małpę, w dodatku małpę w niezwykłej sytuacji: pijaną lub ukąszoną przez skorpiona! Jak wznieść się ponad omamiający aspektu umysłu? Jak poradzić sobie z chciwością? Dlaczego małpa nie puszczała orzechów? Czy było to przywiązanie? Sądzę, że kolejne nasuwające się przesłanie jest następujące: „Jak rozwinąć w sobie poczucie nieprzywiązania? Dlaczego jesteśmy do tego stopnia przywiązani do ziemskich przyjemności, że nawet najwyższa i wieczna błogość jaką możemy otrzymać od Boga nie wydaje się nam wystarczająco atrakcyjna? Pamiętam, jak Swami zwykł mawiać, że bardzo trudno osiągnąć nieprzywiązanie oraz, że jako ludzkie istoty nie możemy rozwinąć go do końca. Możemy jednak pielęgnować przywiązanie do Boga! Żeby to wytłumaczyć, Bhagawan posłużył się przykładem huśtawki: Jedna strona huśtawki opada, druga się unosi. Podobnie – mówi Swami - im mocniej jesteśmy przywiązani do Boga, tym bardziej uwalniamy się od świata. Dlatego mantra, którą nam daje, brzmi następująco: „Pozostań skoncentrowany na Bogu.”
Sai Giridhar: Swami opowiedział kolejną, odnoszącą się do nas historię. Był kiedyś król, który urządził jarmark i poprosił poddanych, żeby przyszli i wzięli sobie z niego wszystko, co im się spodoba. Każdy wybrał zgodnie ze swoimi upodobaniami, od dzieł sztuki i biżuterii, aż po broń. Była tam jednak kobieta, która wszystkiemu się przyglądała, ale niczego nie wzięła. Zdumiony król podszedł do niej i zapytał, dlaczego tak postępuje. Chciał wiedzieć czy rzeczywiście na jarmarku nic nie przypadło jej do gustu. Potem powiedział, że może prosić go o co tylko zechce. Kobieta odrzekła: „O, królu! Nie chodzi o to, że nic mi się na jarmarku nie podoba. Wszystko jest piękne. Lecz ja nie jestem tym zainteresowana.” Król natychmiast uświadomił sobie, że jest bardzo mądra i nalegał, żeby jednak coś sobie wybrała. Czy wiecie czego zapragnęła? Nie domyślacie się? Samego króla! Czyniąc to, zdobyła nie tylko jego, lecz również całe królestwo. Jarmark był zaledwie cząstką istniejącego bogactwa.
Bishu Prusty: Przypomina mi się cytat z Biblii: „Starajcie się naprzód o Królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.”
Amey Deshpandey: Cudowne!
Bishu Prusty: Giridhar, to wspaniała historia i brzmi prosto, lecz niełatwo ją zastosować na co dzień. Człowiek posiada tyle pragnień! Tak naprawdę, nie możemy bez nich żyć. Mimo to istnieje wiele sposobów radzenia sobie z nimi. Mówiąc dokładnie, istnieją co najmniej trzy sposoby. Pierwszy, to zrezygnować z nich. Co się dzieje, kiedy próbujemy to robić? Cóż, pragnienia tylko rosną. To jak dodawanie oliwy do ognia – tylko jaśniej się pali. Drugi sposób, to je tłumić. To pomaga na jakiś czas, ale później wraca rykoszetem. Np. są okresy, kiedy pościmy, ponieważ wymaga tego nasza religia lub ktoś nas o to poprosił. Lecz w chwili, gdy rytuał dobiega końca, pochłaniamy tony jedzenia! To jak ze ściskaniem sprężyny. Ponadto, podczas postu nieustannie myślimy o jedzeniu. Czekamy, żeby się skończył. Tak naprawdę to wcale nie działa. Trzecim sposobem jest oczyszczanie pragnień. To znaczy, zastępowanie ich czymś wyższym i szlachetniejszym. Jeśli już o tym mowa, to przypominam sobie piękne doświadczenie studenta Uniwersytetu Swamiego, Gopala Indhreshwara Singha. Pochodzi z królewskiej rodziny. Opowiadał, że człowiek o nazwisku Kishore zaprzyjaźnił się z jego babcią i zdobył jej zaufanie. A ponieważ był sprytny, uzyskał dostęp do wielu cennych rzeczy, nawet do jej konta bankowego! Seniorzy królewskiej rodziny nie mogli na to nic poradzić i Gopal, który tu wtedy studiował, czuł się bezradny i bardzo tym wszystkim przejęty. Pewnego dnia siedząc w mandirze, zrobił coś dziwnego. Zaczął w myślach walić tego faceta pięścią, swobodnie dając ujście swojemu gniewowi. Gdy był tym zajęty, Swami otworzył drzwi od pokoju interview i skinął na niego. Gopal wszedł i Swami zapytał: „Gopal! Co ty robisz?” Gopal odpowiedział: „Nic, Swami”. Swami podniósł głos i uściślił: „Co robisz Kishorowi?” Gopal wybuchnął: „Swami! Wiesz, na co on sobie pozwala. Jest zły!” Swami go wysłuchał i stwierdził: „Czy zdajesz sobie sprawę, że popełniłeś trzy morderstwa!” Gopal był wstrząśnięty. Swami dodał: „Tak, zabiłeś go trzykrotnie” i wyjaśnił, że według ludzkiego prawa dopuszczamy się zbrodni jedynie wtedy, gdy zawinimy fizycznie. Jednak boskie prawo mówi, że wystarczy pomyśleć, aby zło się dokonało i zwiększyło nasze obciążenie karmiczne. Gopal był kompletnie zaskoczony. Nie wiedział, co robić. Zaczął błagać o wybaczenie. Swami powiedział: „Dobrze Gopal, powiedz mi, co czujesz do Kishore?” Gopal przeprosił za to co zrobił, a potem stwierdził, że niezależnie od wszystkiego, jego uczucia do Kishore nie zmieniły się wcale i w dalszym ciągu uważa go za niegodziwca. Swami rzekł wtedy: „W porządku, zamknij oczy i bij go do woli.” Mając boskie pozwolenie, Gopal zabrał się do tego z entuzjazmem. Zaspakajając pragnienie zemsty, stłukł Kishora na kwaśne jabłko. Walka doszła do punktu, gdy obaj znaleźli się nad urwiskiem. Gopal zamachnął się z całych sił i Kishore znalazł się na krawędzi. Wtedy nagle na scenie pojawił się Swami i powiedział: „Gopal, nie widzisz? Nie zauważyłeś, co Kishore trzyma w ramionach?” Wtedy Gopal uświadomił sobie, że Kishore przytula małe dziecko. Ten maleńki, pełen radości tobołek był naprawdę wdzięczny i słodki. Gopal powiedział sobie, że za żadne skarby nie może dopuścić, żeby dziecko zginęło. Skoczył do przodu i objął Kishora. Żeby skrócić tę historię, Kishore i dziecko ocaleli. Poza tym Kishore zmienił się i do tego stopnia był wdzięczny Gopalowi za ocalenie, że zapragnął ofiarować mu wszystko, co posiada. Gdy scena dobiegła końca, Swami szturchnął Gopala i Gopal otworzył oczy. I wtedy Swami zapytał: „Cóż, czy pojąłeś tę lekcję?”
Lekcja była następująca: gdy kogoś nienawidzimy wizualizujmy istotę lub rzecz, która wzbudza w nas miłość. Następnie upewnijmy się, że miłość obejmuje całą przestrzeń, w tym także tę osobę. Dzięki temu możemy być spokojni, że nie zwiększyliśmy naszego karmicznego obciążenia.
W ten sposób możemy również zmieniać nasze niższe pragnienia. Nienawiść Gopala została zastąpiona miłością. Tak więc jedynym sposobem radzenia sobie z pragnieniem jest wymienienie go na coś wznioślejszego i szlachetniejszego.
Przewodniczący: Bishu, podobają mi się użyte przez ciebie słowa „zamienić” i
„oczyścić”. Czyż nie widzimy tego często w Puttaparthi? Przydarzyło się to moim
rodzicom i jestem pewien, że także waszym krewnym przyjeżdżającym tutaj na 10
lub więcej dni. Zwykle nie mają w tym czasie żadnych zobowiązań. Nic ich nie
zajmuje – nie oglądają telewizji, nie czytają gazet, nie zaglądają do internetu.
Są nieustannie skupieni na Swamim – „Muszę iść na darszan i na bhadżany”.
Tym rankami i wieczorami zajęte są ich umysły. I jeśli ich zapytać, powiedzą, że to najspokojniejsze dni w całym ich życiu! Swami mówi nam za ich pośrednictwem: „Oczyśćcie ziemskie pragnienia, a może odnajdziecie spokój.”
